wtorek, 28 października 2008

Zegar tyka, lecą kartki z kalendarza.
Żyjąc bez celu, z dnia na dzień.
7 dni w tygodniu, 7 minut do końca świata.
I co dalej?
Pustka.
Nie wiemy skąd przyszliśmy, gdzie jesteśmy, ani dokąd zmierzamy.
Życie to nie teatr? Życie to gra..? A czym jest teatr, jeśli nie grą.
Rzućmy kośćmi, poczekajmy aż pionek przesunie się na kolejne pole i rozda karty.
Chyba, że ktoś zrobi to za nas. Chyba, że deski teatru ulegną destrukcji..
tak jak zasady, których nigdy nie było.
Okłamujmy się dalej.
Rozwiązanie jest bliżej końca, niż początku. Końca nie ma, nie ma też i rozwiązania.
Zakładajmy kolejne maski, jedna na drugiej, warstwa po warstwie.
Minie 7 dni i nie poznamy siebie nawzajem.
Szukając spokoju, syndrom cofania się w tył.
Co by było gdyby.
Może bylibyśmy..
Może nie byłoby...
Kiedy jesteś w piekle, tylko diabeł może Ci pomóc.
Dalej, teraz, już!
Ugaśmy piekło!
Szukajmy wyjścia z trójkąta bermudzkiego.

2 komentarze:

Nema® pisze...

życie to teatr...różne maski,różne role. tylko kiedy kończy się przedstawienie, jak zasypiamy,czy jak zaśniemy na zawsze?

lyl. pisze...

Kiedy zasypisz, gra toczy się dalej. W okół Ciebie. Kiedy zaśniesz na zawsze, po prostu Twoje miejsce na deskach teatru będzie puste, tylko pytanie, czy ktoś tą pustkę zauważy - to będzie zależało tylko i wyłącznie od tego jak grałaś.

Czasem się siebie boję.