Chyba znowu się zatrzymałam.
Stoję.
Marznę.
Dwa kroki do przodu i jeden do tyłu.
Ile czasu minęło?
Wieczność.
Nie, nie boję się przyszłości, zdecydowanie bardziej przeraża mnie przeszłość.
Znowu to samo.
Kręcisiękręcisiękręcisiękręcisię.
Kręcimy się w kółko, byliśmy już wszędzie.
Nie, nie ma gdzie uciekać. Bo i po co? ...nic z tego nie będzie
Wypełnię pustkę szyderczym śmiechem.
Moja dawka ironii i sarkazmu rozsadzi Cię od środka.
Będzie dusić i dławić.
Tego nie możesz wypluć, wyrzygać z przetrawioną wódką i piwem.
Będzie zabijać powoli, od środka.
Ile jeszcze lat spędzisz na tym przystanku?
Powinnam zacząć zbierać na wieniec pogrzebowy.
niedziela, 14 września 2008
niedziela, 7 września 2008
Apsik.
Mam katar.
Mam kota.
Mam dosyć.
Chce ktoś przygarnąć zbakanego dachowca, który lubi się wciskać pod sprzęty domowe?
Mam kota.
Mam dosyć.
Chce ktoś przygarnąć zbakanego dachowca, który lubi się wciskać pod sprzęty domowe?
poniedziałek, 1 września 2008
Demyt, jebyt, fakyt, leaveyt.
Pierdolę. LO3SUX tyle ambitnych mądrości na dziś.
To się nazywa dzień pod tytułem: Nie lubię i już.
Więc ogólnie rzecz biorąc niech się komuś nie wydaje przypadkiem, że cokolwiek mnie obchodzi.
Może ktoś rzuci za mnie palenie?
...It's like a dirt, deep under her skin
chokes like a cigarette smoke, remains within like nicotine
To się nazywa dzień pod tytułem: Nie lubię i już.
Więc ogólnie rzecz biorąc niech się komuś nie wydaje przypadkiem, że cokolwiek mnie obchodzi.
Może ktoś rzuci za mnie palenie?
...It's like a dirt, deep under her skin
chokes like a cigarette smoke, remains within like nicotine
Subskrybuj:
Posty (Atom)