niedziela, 14 września 2008

Kolejny rok na tym samym przystanku.

Chyba znowu się zatrzymałam.
Stoję.
Marznę.
Dwa kroki do przodu i jeden do tyłu.
Ile czasu minęło?
Wieczność.
Nie, nie boję się przyszłości, zdecydowanie bardziej przeraża mnie przeszłość.
Znowu to samo.
Kręcisiękręcisiękręcisiękręcisię.
Kręcimy się w kółko, byliśmy już wszędzie.
Nie, nie ma gdzie uciekać. Bo i po co? ...nic z tego nie będzie
Wypełnię pustkę szyderczym śmiechem.
Moja dawka ironii i sarkazmu rozsadzi Cię od środka.
Będzie dusić i dławić.
Tego nie możesz wypluć, wyrzygać z przetrawioną wódką i piwem.
Będzie zabijać powoli, od środka.
Ile jeszcze lat spędzisz na tym przystanku?
Powinnam zacząć zbierać na wieniec pogrzebowy.

niedziela, 7 września 2008

Apsik.

Mam katar.
Mam kota.
Mam dosyć.
Chce ktoś przygarnąć zbakanego dachowca, który lubi się wciskać pod sprzęty domowe?

poniedziałek, 1 września 2008

Demyt, jebyt, fakyt, leaveyt.

Pierdolę. LO3SUX tyle ambitnych mądrości na dziś.
To się nazywa dzień pod tytułem: Nie lubię i już.
Więc ogólnie rzecz biorąc niech się komuś nie wydaje przypadkiem, że cokolwiek mnie obchodzi.
Może ktoś rzuci za mnie palenie?

...It's like a dirt, deep under her skin
chokes like a cigarette smoke, remains within like nicotine