Są ludzie normalni i ludzie sudoku.
Za to drugie zwyczajnie nie chce mi się brać i rozwiązywać.
Jesteś jak sudoku, tak TY.
Kręci mi się w głowie od tych wszystkich liczb i kratek.
Weź długopis, kartkę papieru, zapisz wszystkie dane, szukane, odejmij wszystkie PRZECIW, dodaj wszystkie ZA, ułóż zgrabne równanie i sprawdź czy lewa równa się prawej, czy prawa równa się lewej, lewa równa się prawej, prawa równa się lewej. A może nic się nie równa. Wychodzi jedna wielka sprzeczność.
Pognieć więc kartkę, wyrzuć do kosza. Tak. Zgnieć mnie i wyrzuć.
Po co przejmować się równaniem którego praktycznie nigdy nie było, a w teorii i tak równaniem nie jest.
To tylko liczby.
Nie chce mi się Ciebie rozwiązywać. Za dużo pętli, pętelków, zapętleń. Jeden wielki kurwa pętelek. Ja się nie biorę za rozwiązywanie, ja przecinam. Mogę przeciąć? Z resztą...po co tępić na Ciebie nożyczki.
Po co to wszystko, życie to NIE JEST zadnie matematyczne.
To nie równanie
odejmowanie
dodawanie
mnożenie
..i tak zapominam tabliczkę mnożenia przez wakacje.
Weź się w garść, zrób rozbieg i uderz parę razy mocno w ścianę.
Może kiedyś dokończymy to równanie i lewa w końcu będzie równała się prawej, może kiedyś..kiedyś może, ale chyba w przyszłym życiu.
Póki co. Otworzyłam z trzaskiem drzwi obrotowe, które zamknęły się za mną z hukiem i wyszłam przez okno.
Okno było brudne i miało zakurzone firanki, pobrudziłam sobie spodnie wychodząc. Krzyknęłam jeszcze raz dosyć długo i przeciągle, ot tak na wszelki wypadek i spadłam.
Po mnie spadł deszcz.
Za to drugie zwyczajnie nie chce mi się brać i rozwiązywać.
Jesteś jak sudoku, tak TY.
Kręci mi się w głowie od tych wszystkich liczb i kratek.
Weź długopis, kartkę papieru, zapisz wszystkie dane, szukane, odejmij wszystkie PRZECIW, dodaj wszystkie ZA, ułóż zgrabne równanie i sprawdź czy lewa równa się prawej, czy prawa równa się lewej, lewa równa się prawej, prawa równa się lewej. A może nic się nie równa. Wychodzi jedna wielka sprzeczność.
Pognieć więc kartkę, wyrzuć do kosza. Tak. Zgnieć mnie i wyrzuć.
Po co przejmować się równaniem którego praktycznie nigdy nie było, a w teorii i tak równaniem nie jest.
To tylko liczby.
Nie chce mi się Ciebie rozwiązywać. Za dużo pętli, pętelków, zapętleń. Jeden wielki kurwa pętelek. Ja się nie biorę za rozwiązywanie, ja przecinam. Mogę przeciąć? Z resztą...po co tępić na Ciebie nożyczki.
Po co to wszystko, życie to NIE JEST zadnie matematyczne.
To nie równanie
odejmowanie
dodawanie
mnożenie
..i tak zapominam tabliczkę mnożenia przez wakacje.
Weź się w garść, zrób rozbieg i uderz parę razy mocno w ścianę.
Może kiedyś dokończymy to równanie i lewa w końcu będzie równała się prawej, może kiedyś..kiedyś może, ale chyba w przyszłym życiu.
Póki co. Otworzyłam z trzaskiem drzwi obrotowe, które zamknęły się za mną z hukiem i wyszłam przez okno.
Okno było brudne i miało zakurzone firanki, pobrudziłam sobie spodnie wychodząc. Krzyknęłam jeszcze raz dosyć długo i przeciągle, ot tak na wszelki wypadek i spadłam.
Po mnie spadł deszcz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz